154. Koszmar liturgiczny

2010-02-07 01:11:04

Miałam ci ja koszmar. Koszmar liturgiczny w dodatku. A śniłomi się, że w mojej parafii były rekolekcje/misje/coś w ten deseń. Wychodziksiądz X, przedstawiony przez mego proboszcza jako dziennikarz, duszpasterz iprorok (sic!). No i się zaczęło… Zespół grał to:(klik), dzieci w ramach aktupokutnego pełzały wokół ołtarza, zamiast modlitwy eucharystycznej była jakaś „wariacjana tle”, zaś Komunia była udzielana w postaci chleba z piekarni Biedaszki.Ogólnie – brak słów by opisać, co się działo. Płakałam w tym śnie. I nie tylkoja – również Chrystus z krzyża procesyjnego.

A teraz proszę o interpretacje snu.

skomentuj (0)

153. Z tym "pokojem serca" to żart był, prawda?

2010-01-28 02:46:08

Za mną studniówka. Za 96 dni egzamin rzekomej dojrzałości. Impreza jak impreza, nogi bolały, parę osób zrobiło z siebie idiotów, obawiam się, co zobaczę na zdjęciach oraz konsekwencji wystawienia lekcji łaciny wg. Gombrowicza. A reszta? Bez znaczenia.


Ferie. Żeby mi się chciało wziąć dupsko w troki i powkuwać do olimpiady... Teologii mi się zachciało :/ Swoją drogą, chciałabym być już na studiach, męczę się pod skrzydłami mamusi. I ludzie mnie męczą. Zachowanie A i O woła o pomstę do nieba, czasem siłą muszę się powstrzymywać by nie odpowiedzieć pięknym za nadobne. Agresja niestety nie jest lekarstwem. A szkoda, bo jakby tak przełożyć je przez kolano...ach. Niektóre zagrywki moich szanownych koleżanek przypominają mi wczesne dzieciństwo. konkretniej - piaskownice. A niby tylko rok różnicy między nami...

No, nic. Człowiek uczy się na błędach. Tylko przykre jest to, że ludzie, którzy mieli gęby pełne pięknych słówek o przyjaźni/ojcostwie/pomocy/niepotrzebne skreślić/potrzebne dodać okazują, że tak naprawdę twoje problemy mają w dupie, na półce po lewej stronie - i nie zaglądają tam zbyt często.
Tak, generalizuje. Tak, nie odkrywam Ameryki w konserwie. I co z tego? Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie itepe. Nie raz się jeszcze o tym przekonam.

I dalej jest beznadziejnie.
Gdybym wiedziała, ile mnie to będzie kosztować, trzymałabym się z daleka od wszystkiego, co chociażby stało koło Kościoła. Człowiek, który traci wiarę przeżywa katusze. Nie kopać leżącego!

skomentuj (3)

152

2010-01-18 01:53:18

obudziły mnie koszmary.


i doszłam do wniosku, że zapętliłam się tak, że bez bata posłuszeństwa nad głową nie ruszę nawet na minimetr.

skomentuj (0)

151.

2010-01-08 23:38:00

z adoracji która dziś była zapamiętałam tylko liczbę żaróweczek na choince.

263.
trzy razy sprawdzałam.

skomentuj (3)

150.

2010-01-07 23:53:31

gdybyś chciał, już byś mnie uzdrowił.

jak mantra.
---
być uczniem
to znaczy?
mieć mistrza.

mam już dość, przestaje mi na 'tym wszystkim" zależeć.
nie mam siły, rób co chcesz, ma gdzieś czy spłonę w piekle czy nie.
do chrzanu jest.

skomentuj (0)

149. prawie jak list do św. Mikołaja

2009-12-24 19:54:31

Ci, których kocham, którzy są mi bliscy, nie potrzebują życzeń. Wiedzą, że ciepło o nich myślę. Wiedzą, że chciałabym by mieli zwyczajne problemy – a nie takie, od których nie śpi się tygodniami. Żeby się lubili, by z sympatią uśmiechali się do lustra – po to, by potem mogli uśmiechać  się do świata. Chciałabym, by ci, których kocham mieli jakiś kąt, takie miejsce, o którym mogą powiedzieć „moje”, żeby było im tam ciepło i bezpiecznie. By obok nich był ktoś, kto obejmie, poda chusteczki i herbatę w momencie, gdy będzie walił się świat. Chciałabym, by nigdy nie czuli się niekochani, nieakceptowani, niechciani. Żeby potrafili otwierać siebie na przyjęcie tego, co zaplanował Jedyny, by zawsze pełnili Jego wolę. By odkryli, że w Jego Sercu jest miejsce, które tylko oni mogą zapełnić. Chciałabym, by ci, których kocham byli święci.
I, oczywiście, dużo prezentów na święta :)

a sobie życzę by wreszcie było mi ciepło.

skomentuj (2)

148.Śpiąca królewna

2009-12-06 22:06:47

nie pamiętam kiedy ostatnio było mi tak źle jak teraz.

i nawet nie potrafię rozeznać czy to Pan Bóg mnie przekręca przez maszynkę "dla większego dobra" czy to ja własnymi rękami ukręciłam pętlę na własną szyję, potykam się o swoje plany, wizje, hukwieco.
i motywacji do spowiedzi brak, bo przecież nie chcę, no nie?
Marzył mi się spokojny adwent. i dupa
zapętliłam się w zło i nie potrafię teraz wyjść
ale jak się spytasz, to powiem że wszystko jest w porządku.
zmagam się z poczuciem odrzucenia, walenia głową w mur, z "nie dam rady" i "nie chce mi sie"
Bo w gruncie rzeczy, to nie czuję zbyt wiele. wszystko dociera do mnie jak przez szybę. i nie zależy mi na niczym, wszystko mi zwisa. Naprawdę, nie obeszły mnie zbytnio pretensje A., zagrożenie z WoSu i inne takie.
Niewiele radości. Niewiele smutku. Po prostu ciemno, zimno. próżnia.
Kto mnie obudzi?

skomentuj (2)

referring
Link to this page and get a link back!